poniedziałek, 31 marca 2014

Darmowe granie – Free 2 Play

   Czy można pograć za darmo w gry na komputerze? Oczywiście, że można, a wystarczy do tego połączenie internetowe oraz przeglądarka. Na portalach z grami znajdziemy tysiące prostych gier z różnych gatunków, od wyścigów samochodowych i strzelanek, po gry platformowe, zręcznościowe i logiczne. Jedynym wymogiem może być tutaj zainstalowanie wtyczki Flash lub Java. A jeśli nie interesują nas proste gierki, czy znajdziemy bardziej rozbudowane gry, w które będziemy mogli pograć bez konieczności wydawania dodatkowych złotówek? Oczywiście, że znajdziemy, i to zarówno na komputerach jak i na konsolach. A to wszystko możliwe za sprawą Free 2 Play (F2P). Dzięki temu modelowi biznesowemu, od gracza nie jest wymagane kupno gry, ani płacenie abonamentu. W zależności od gry możliwe jest granie zarówno w przeglądarce, jak i pobranie gry na dysk komputera lub konsoli. Nie jest to wersja testowa ani demonstracyjna, korzystamy z pełnej gry. Tylko gdzie tutaj jest haczyk? Bo przecież dostajemy pełnoprawny produkt, nad którym siedział cały sztab ludzi… zupełnie za darmo. Haczyk tkwi w mikrotransakcjach, za pomocą których dokupujemy za prawdziwe pieniądze dodatki do danej gry. Może to być dodatkowy, dużo lepszy samochód, specjalna zbroja lub konto VIP z licznymi przywilejami. I chociaż brzmi to niepozornie, to właśnie z tego czerpią zyski twórcy gier w modelu Free 2 Play. Najpierw zostajemy za darmo wciągnięci w grę, a następnie otwiera się przed nami szereg dodatkowych, płatnych możliwości. I chociaż są one opcjonalne, to jednak znacznie wzbogacają rozrywkę.

   Jednym z bardziej znanych przykładów świetnej gry F2P jest Legend Online. W pełni spolszczona produkcja z gatunku MMORPG zrzesza tysiące polaków z całego świata. Po założeniu konta i utworzeniu postaci (wybierając jedną z trzech różnorodnych klas), rozpoczynamy naszą przygodę. Rozbudowujemy miasto, rozwijamy postać, zapisujemy wraz z innymi graczami do gildii i przystępujemy do rywalizacji. Możliwa jest gra w pojedynkę, jednak przynosi ona mniejsze korzyści. Dlatego udajemy się na kilkuosobowe kampanie, aby zdobyć jeszcze większe bogactwa. Prawdziwe pieniądze wydajemy na zakup diamentów. Pozwalają one kupić wyjątkowe przedmioty, których nie będą posiadali inni gracze, lepszy, premiowany ekwipunek lub aktywować konto VIP. Dzięki temu możemy znacznie szybciej rozwijać naszą postać, co przy rywalizacji z innymi graczami daje nad nimi przewagę. Granie w Legend Online można zacząć od zaraz. Wystarczy wyszukać ją w przeglądarce, zarejestrować konto i… gotowe. Międzynarodowa wersja tej gry nosi nazwę Wartune. Polską wersję możecie sprawdzić klikając na poniższy link: Legend Online

  Drugim przykładem bardzo ciekawej produkcji jest Tera. W tej rozbudowanej, baśniowej produkcji, również z gatunku MMORPG bierzemy udział w kolonizowaniu niebezpiecznej wyspy. Pod wieloma względami można ją porównać do przedstawionej wcześniej Legend Online, jednak jej rozbudowanie oraz wykonanie stoi na o wiele wyższym poziomie. Mówimy tutaj o jednej z najlepiej wykonanych gier sieciowych, co niestety wiąże się z tym, że nie wystarczy jedynie zarejestrować konto. Aby grać, musimy całą grę pobrać na dysk, co w zależności od prędkości łącza może potrwać nawet kilka dni. Za pieniądze dokupimy wartościowe przedmioty oraz konto premium. Warto wspomnieć, że zarówno Tera, jak i The Lord Of The Rings Online, DC Universe Online czy Age Of Conan były na początku grami płatnymi, a obecnie stały się dostępne dla wszystkich za darmo, oczywiście z dodatkowym systemem mikrotransakcji. Tera jest dostępna dla Was po kliknięciu na link: Tera Rising

     Warto również zainteresować się świetną grą od twórcy Alice Madness Returns (American McGee) czyli Akaneiro Demon Hunters. Jest to całkiem udana gra typu hack & slash, przypominająca kultowe Diablo. Nie zabraknie w niej szlachtowania całych zastępów potworów, zdobywania nowego ekwipunku i podbijania statystyk. Całość w bardzo ładnie wykonanej otoczce, z klimatem niczym z mrocznej wersji czerwonego kapturka. Możecie ją sprawdzić klikając na poniższy link: Akaneiro Demon Hunters 

   Ale nie tylko grami z gatunku MMORPG model Free 2 Play stoi. W World Of Tanks stoczymy batalie z innymi graczami za pomocą czołgów, w Power Soccer zagramy w piłkę nożną, w Silent Hunter Online wraz z innymi graczami zaatakujemy morski konwój łodziami podwodnymi, a w Need For Speed World pościgamy się samochodami.
   Na konsolach model Free 2 Play również staje się coraz bardziej popularny. Już teraz na konsolę Playstation 3 mamy możliwość pobrania bardzo dobrze znanej i wysoko ocenianej bijatyki Tekken Revolution, natomiast w najbliższych tygodniach można się spodziewać nowych gier, jak chociażby symulator Ace Combat Infinity, samochodówkę Ridge Racer Driftopia czy Soul Calibur Lost Swords. Zachęcam do wypróbowania wymienionych w artykule gier, być może znajdziecie coś ciekawego dla siebie. Nie wydacie przy tym ani jednej złotówki.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Brothers: A Tale Of Two Sons

    
    Często z uśmiechem na twarzy wspominam najciekawsze gry. Wielokrotnie byłem zaskoczony, gdy z pozoru nieciekawy tytuł okazywał się godny polecenia. Nie inaczej jest z grą Brothers: A Tale Of Two Sons. Nie obejrzałem ani jednej zapowiedzi, wywiadu czy filmiku z tej gry. A jednak zapadnie mi ona w pamięć na bardzo długi czas.
      Postanowiłem nie pisać dłuższego postu z recenzją, a jedynie oddać mały hołd tej wielkiej grze. Jak tytuł wskazuje, opowiada ona historię dwóch braci: młodszego i starszego. Od razu na początku dowiadujemy się o smutnym wydarzeniu z przeszłości: młodszy brat jest świadkiem utonięcia matki. Tak więc gdy ojciec naszych braci okazuje się być ciężko chory, biorą oni sprawy w swoje ręce i wyruszają w podróż, aby zdobyć lekarstwo. 
      Pierwsza pochwała należy się twórcom za pomysłowe sterowanie, ponieważ kierujemy losami obydwu braci.... jednocześnie. Nie wiem jak wygląda sterowanie na klawiaturze, ale nie wyobrażam sobie grania w tą znakomitą grę bez pada. Jedna gałka odpowiada za poruszanie się młodszym, a druga za starszym bratem. Dodatkowo każdy z braci posiada przypisany do siebie uniwersalny przycisk, odpowiadający za wykonywanie czynności: starszy jako silniejszy może przesunąć zardzewiałą dźwignię, a młodszy przecisnąć się między kratami. Bracia pomagają sobie niemal na każdym kroku i wspierają się nawzajem. Większość akcji wymaga współpracy np. musimy podsadzić brata, aby wspiął się po urwanej drabinie lub we dwójkę przenieść ciężki przedmiot. W praktyce to sterowanie sprawdza się rewelacyjnie, a współpraca naszych braci jest wręcz niemożliwa bez współpracy naszych dłoni.
      Prezentacja gry stoi na najwyższym poziomie. Już kilkakrotnie Unreal Engine zaskakiwał moje zmysły, i tym razem jest podobnie. Widoki są wspaniałe, animacja bardzo płynna a muzyka idealnie wpada w ucho. Jednak główną zaletą tej gry są uczucia. I to przede wszystkim te nasze uczucia, jakimi bardzo szybko obdarzymy dwójkę bohaterów. W czasie całej przygody troszczymy się o nich, podczas gdy oni troszczą się o siebie w tej wyprawie. Wyprawie, której celem jest ratowanie ostatniego członka rodziny jaki im pozostał. Tych uczuć nie da się opisać, tą niedługą przygodę po prostu warto przeżyć wraz z braćmi. To chyba jedyna wada tej gry....  jest taka dobra, że chciałoby się więcej :)

wtorek, 14 stycznia 2014

Granie na małym ekranie – system operacyjny Android



 Definicja słowa android, znana z literatury i filmu science-fiction, oznacza robota przypominającego człowieka. Jednak obecnie to słowo kojarzone jest przede wszystkim z najpopularniejszym systemem operacyjnym urządzeń przenośnych. Obok Windows Mobile oraz iOS (występującego w iPhone od firmy Apple), to właśnie Android jest najczęściej spotykanym systemem operacyjnym w naszych telefonach komórkowych, smartfonach i tabletach.
Stworzony z myślą o urządzeniach z dotykowymi ekranami system operacyjny Android rozwija się w zastraszająco szybkim tempie. Ilość dostępnych aplikacji powiększa się z każdą chwilą, za sprawą dużej społeczności deweloperów tworzących swoje dzieła z myślą o tym systemie. Są one dostępne dla każdego użytkownika Androida za sprawą sklepu Google Play, po wcześniejszym zalogowaniu. Część aplikacji dostępnych w sklepie jest płatnych, jednak znakomitą większość możemy pobrać na nasze urządzenia bezpłatnie, wliczając w to znane gry i najbardziej przydatne narzędzia.
A ile musimy wydać naszych cennych złotówek, aby dołączyć do społeczności „Androidowej”? Większość nowych telefonów komórkowych, smartfonów i niemal każdy tablet korzystają z tego systemu. Pamiętajmy, że tablet i smartfon to urządzenia niezwykle podobne do siebie, gdzie tak naprawdę tablet jest nieco większym smarfonem (jeśli zakupimy model wykorzystujący kartę SIM, możemy wykonywać połączenia telefoniczne). Wybierając tego typu produkt bardzo często kierujemy się ceną, co bezpośrednio przedkłada się na jakość produktu.  I tak można nieco uogólnić i pogrupować tablety w następujące przedziały cenowe.
150-300 zł – W tym przedziale cenowym znajdziemy jedynie „siedmiocalowce”, czyli tablety o przekątnej ekranu wynoszącej 7 cali.. Chociaż mogą one posiadać nawet przyzwoite parametry jak np. dwurdzeniowy procesor, to jednak całość będzie wykonana raczej z niskiej jakości komponentów. Niestety często przedkłada się to na wysoką wadliwość sprzętu i problemy z funkcjonowaniem, zwłaszcza po dłuższym użytkowaniu. Uruchomimy na nich proste gry i aplikacje, jednak te bardziej zaawansowane i rozbudowane się nie uruchomią lub będą działały bardzo wolno. Jeśli planujemy zakup tabletu dla dziecka do zabawy, można rozważyć ten przedział cenowy, jednak zwracajmy uwagę przede wszystkim na jakość wyświetlacza i solidność wykonania. No i trzeba liczyć się z faktem, że zabawa może nie trwać zbyt długo, gdyż w tym przedziale cenowym jest duża szansa na kupienie wadliwego produktu, który po paru tygodniach może wylądować w serwisie.
300-600 zł – W poszukiwaniu dobrej jakości niedużego, 7-calowego tabletu warto rozpatrzyć ten przedział cenowy. Znajdziemy tutaj już tablety bardziej renomowanych firm, które zazwyczaj są wykonane z wytrzymalszego materiału, posiadają lepszy wyświetlacz i bardziej niezawodne komponenty. Niemal wszystkie aplikacje będą działały na tych tabletach, nawet rozbudowane gry z trójwymiarową grafiką, za sprawą dodatkowego procesora graficznego. Dodatkowym atutem może być również odbiornik GPS, dobry aparat czy duża pamięć. W tym przedziale cenowym występują również niskiej jakości tablety 10-calowe, które niestety często posiadają te same wady, co „siedmiocalowce” z poprzedniego przedziału – słabą jakość wykonania, niskiej klasy wyświetlacz i dużą wadliwość.
600-1000 zł – Za taką kwotę kupimy najwyższej klasy markowe 7-calowe, jak i również średniej klasy 10-calowe tablety. W przypadku tych mniejszych możemy liczyć na dużą ilość pamięci, bardzo dobry wyświetlacz oraz szybki, czterordzeniowy procesor. Wykonanie będzie stało na wysokim poziomie a całość powinna nam długo i bezproblemowo służyć. Dodatki w postaci odbiornika GPS czy świetnego aparatu do robienia zdjęć to już standard. Większe, 10-calowe tablety w tym przedziale cenowym będą również charakteryzowały się dobrym wykonaniem i szybką pracą.
Powyżej 1000 zł kupimy już solidne, markowe 10-calowe tablety. I tak samo jak 7-calowe z poprzedniego przedziału, znajdziemy w nich wszelkie najlepszej klasy podzespoły i dodatki. Często są one bardzo solidnie wykonane, charakteryzują się dużą ilością pamięci i długim czasem działania. Praktycznie wszystkie dostępne aplikacje działają na nich bezbłędnie.
A teraz niech ktoś powie, że nie słyszał o Angry Birds, czyli wściekłych ptaszorach, które muszą ratować swoje nie wyklute jeszcze potomstwo przed złymi, zielonymi świnkami. Wystrzeliwanie ich z procy aby dopaść świnki i zniszczyć ich wymyślne budowle wciągnęło miliony ludzi na świecie. Jedna z najbardziej znanych serii gier jest dostępna bezpłatnie dla każdego posiadacza urządzenia z Androidem, a to dopiero początek.
Kolejnym wciągającym pomysłem na grę jest strategiczna obrona bazy. Obserwując planszę z lotu ptaka widzimy ścieżkę, po której nadciągają nasi wrogowie próbujący dostać się do naszej bazy. Zadaniem gracza jest zrobić wszystko, aby przetrwać. W zależności od gry, bronimy się przed armią żołnierzy, potworów, wampirów czy też zombie, stawiając wieżyczki, podkładając bomby lub wysyłając swoich wojowników. Z każdą kolejną falą poziom trudności rośnie, ale gracz może również ulepszać swój arsenał. A jak już znudzi się dany tytuł, można pobrać następny, bo do wyboru są dziesiątki gier wykorzystujących ten pomysł, każda ze swoim unikalnych charakterem. Wystarczy poszukać gry z wyrazem Defence w tytule.
A najmłodsi użytkownicy Androida bardzo często wybierają opiekę nad różnego rodzaju zwierzakami i stworami. Widzimy naszego milusińskiego na ekranie urządzenia, i musimy go nakarmić, zadbać o higienę, pobawić się z nim i położyć spać. Pierwsze skrzypce odgrywa tutaj Pou, ale nie można również zapominać o Simsach, które przenoszą niemal wszystkie elementy z komputera i konsol na przenośne urządzenie. Budowanie domu, dekorowanie pokojów, tworzenie i rozwijanie postaci, to wszystko jest obecne w przenośnej, darmowej wersji gry The Sims FreePlay.
Wszelkie gry logiczne, zręcznościowe i łamigłówki zyskują nowy wymiar dzięki dotykowemu sterowaniu i żyroskopom, które rejestrują wszelkie wychylenia urządzenia. Dodatkowo ta funkcja służy do sterowania samochodem w większości gier wyścigowych. Trzymamy wówczas komórkę lub tablet jak kierownicę i przechylamy chcąc wykonać skręt. Przykładem świetnej samochodówki jest seria Asphalt, której najnowsza część jest jednocześnie jedną z najładniej wyglądających gier na przenośne urządzenia.
Dzięki systemowi operacyjnemu Android nasze telefony komórkowe, smartfony i tablety stały się przenośnymi komputerami i centrami rozrywki. Mając takie urządzenie zawsze przy sobie nie można narzekać na nudę. W autobusie, w kolejce do urzędnika, dentysty czy lekarza specjalisty, gdy czas dłuży się niemiłosiernie, zawsze można sięgnąć do kieszeni po telefon i… zagrać:)

piątek, 22 listopada 2013

Warto kupować nowy sprzęt w dniu premiery?

Oczywiście mowa tutaj o dwóch głośnych premierach ostatnich dni, czyli konsol nowej generacji: Playstation 4 oraz Xbox One. Ani jedna, ani druga nie jeszcze stoi obok mojego telewizora, i mam ku temu trzy bardzo solidne powody.

1) Awaryjny i niedopracowany sprzęt.
O awaryjności sprzętu wydanego w dniu premiery przekonały się już miliony (w tym i ja) kupując Xbox 360. Jestem pewien, że porażka na podobną skalę nie przytrafi się więcej zarówno Microsoft jak i Sony, ale lepiej dmuchać na zimne. Na pewno obie maszyny przeszły serki godzin testów ale prawdziwy test będzie dopiero po premierze. I już wiadomo o sporej ilości PS4, które mają uszkodzony port HDMI, przez co uruchamiają się, ale nie przesyłają obrazu do odbiornika. W nielicznych przypadkach konsola była martwa już w kartonie, w ogóle nie odpalając się. Sony zapewnia, że to jedynie 0,4% co byłoby na pewno dobrym wynikiem, zważywszy na okrągły milion sztuk sprzedanych w dniu premiery, ale niestety mała rysa pozostaje. Nie lepiej wypada Xbox One, który już na starcie ma problemy z czytnikiem. Wielu graczy przesyła filmiki na YT pokazujące, jak żadna gra ani film blu-ray nie jest odczytywany przez konsolę. Dokładniejszej ilości zepsutych sztuk jeszcze nie znamy, ale powiedzmy sobie szczerze: kto chce być beta-testerem kupując konsolę w dniu premiery? Nie lepiej poczekać kilka miesięcy lub rok, na kolejną, poprawioną wersję sprzętu?
2) Cena konsol i gier.
Chociaż to nie kosmos jak w przypadku premier np. PS2 lub PS3, to jednak cena w naszym „kochanym” kraju jest zdecydowanie zawyżona. Konsola Playstation 4 kosztuje 399$ w USA, w Europie 399 Euro (co już stanowi niezdrową różnicę na naszą niekorzyść), a w Polsce 399 Euro przeliczane jest na 1799-1899 zł w sklepach. Nie jest to tak kosmicznie dużo, ale przecież trzeba w coś jeszcze zagrać, prawda? No to dorzućmy po 249 zł za grę… dziękuję, postoję. W przyszłym roku okres świąteczny przytnie tą cenę do około 1200-1300 zł, więc będzie to idealny moment na zakup konsoli. No i gry będzie można kupić za połowę ceny. A do tego czasu na pewno nie będę narzekał na nudę, ponieważ…
3) Obecna generacja jeszcze się nie skończyła.
Przede wszystkim mowa tutaj o PS3, które oprócz tytułów multiplatformowych doczeka się jeszcze kilku nieźle zapowiadających się exclusive’ów z Gran Turismo 6 na czele. Xbox też otrzyma swojego ostatniego hiciora, czyli Titanfall, chociaż w niego pewnie pogram na PC. Natomiast obecnie wydawane tytuły pokazują, jak dobrze nadal trzyma się obecna generacja. Assassin’s Creed 4 Black Flag oraz Call Of Duty Ghost na obecną generację konsol niewiele ustępują swojemu młodszemu potomstwu.


Sytuacja może ulec zmianie na wiosnę przyszłego roku, gdy swoją premierę będzie miał Infamous: Second Son. Poprzednie części należą do mojej ścisłej czołówki ulubionych gier, i podejrzewam, że po premierze tego tytułu ciężko będzie powstrzymać się od kupna Playstation 4. Zobaczymy :)


środa, 23 października 2013

RECENZJA: Dragon’s Dogma: Dark Arisen (PS3)



Platformy: PS3, Xbox 360
Deweloper: Capcom
Data wydania: 2013



Jestem bardzo wdzięczny mojej subskrypcji PSN Plus, dzięki której nie ominęła mnie jedna z najciekawszych gier obecnej generacji. Dla kogoś, kto już spędził dziesiątki godzin w światach takich gier Oblivion lub Skyrim i chętnie zagłębiłby się w kolejny bogaty, rozbudowany tytuł, Dragon’s Dogma jest idealnym rozwiązaniem. Nowe IP okazało się na tyle popularne, że rok później została wydana rozszerzona edycja z podtytułem Dark Arisen, którą zajmiemy się w tej recenzji. Hełm na głowę, miecz w dłoń, czar obronny na całą drużynę i ruszamy w świat fantasy.
Fabuła: Jak wskazuje sam tytuł, jedną z głównych ról w grze odgrywa smok. A jego pojawienie się oznacza koniec świata. Zapobiec temu może tylko wybraniec, znany z legend jako Arisen. Nie wychodzi na dobre naszemu bohaterowi spotkanie z tym potężnym, latającym gadem, gdyż zostaje on pozbawiony serca. Jednak dzięki specjalnemu czarowi (a raczej klątwie) zostaje on pozostawiony przy życiu i uzyskuje tytuł Arisen, jak się dowiadujemy później oznaczający osobę ściśle związaną z powrotem smoka i obrońcę ludzkości. Przemierzając krainę nasz bohater jest rozpoznawany jako bohater, który musi stawić czoła wyzwaniu i uratować świat. Zadania są bardzo ciekawe, pozwalają nam zapoznać wydarzeniami poprzedzającymi nasze czasy, w tym losy poprzednich obrońców. Ponadto nie wszyscy są sparaliżowani strachem przed końcem świata, gdyż na swojej drodze spotkamy ludzi oczekujących smoka i wielbiących jego przybycie.

Gameplay: Rozpoczynamy przygodę tworząc postać, jej wygląd oraz specjalizację. Wybór na początku jest nieco ograniczony, mamy do wyboru 3 klasy postaci: Fighter, Strider oraz Mage. I już na początku warto się zastanowić, czy interesuje nas walka w zwarciu z tarczą i mieczem (Fighter), ataki magiczne z dystansu oraz wsparcie drużyny czarami (Mage), czy też styl nieco mieszany, gdzie możemy z daleka atakować łukiem, lub podbiec do przeciwnika i zadawać obrażenia nożami (Strider). Dodatkowo po dotarciu do stolicy krainy odblokowujemy dodatkowe sześć klas i możliwość dowolnej ich zmiany, co łącznie daje nam dziewięć klas postaci. Warrior to rozbudowany wojownik posługujący się dużym dwuręcznym mieczem lub młotem, Ranger jest zaawansowanym łucznikiem z potężnym łukiem a Sorcerer to mag bitewny, potrafiący ciskać ogromne meteoryty lub tworzyć tornada. Ostatnie trzy klasy posiadają mieszane cechy poprzednich, tak więc mamy do czynienia z łucznikiem o zdolnościach magicznych (Magick Archer), wojownikiem władającym czarami (Mystic Knight) oraz szybkim i zwinnym zabójcą (Assassin). Ciekawą umiejętnością Stridera oraz Assassina jest możliwość wspinania się na większych przeciwników, aby dotrzeć do słabego punktu rywala i tam go zranić, co przypomina nieco grę Shadow Of The Colossuss. 
Każda klasa posiada swoje umiejętności, które możemy przypisać do przycisków oraz zestawy uzbrojenia i elementy ubioru/zbroi. Wybór jest o tyle ważny, że ma on wpływ na sposób w jaki będziemy przechodzili grę. W przygodzie będą nam towarzyszyć trzej pomocnicy (Pawns), jednego pomocnika tworzymy sami wybierając dla niego klasę oraz wygląd, a dwóch pozostałych werbujemy z innych światów (są to pomocnicy innych graczy). Tak więc jeśli stworzymy wojownika walczącego głównie w zwarciu, warto jako pomocników dobrać sobie np. maga który będzie nas leczył oraz dwóch łuczników atakujących z dystansu.

             Misje wykonujemy po przyjęciu zlecenia i zebraniu informacji. Oprócz misji fabularnych jest bardzo dużo zadań pobocznych do podjęcia zarówno z tablic ogłoszeniowych, jak i od przypadkowo napotkanych osób. Zmienny cykl dnia i nocy ma wpływ na rozgrywkę, ponieważ nocą spotykamy innych przeciwników, zazwyczaj bardziej niebezpiecznych i rozjuszonych. Warto również zwrócić uwagę na bardziej otwarte tereny, na których możemy wyglądać jak smakowity kąsek dla potężnego gryfa lub chimery. Bossowie często pojawiają w co ważniejszych zadaniach, pilnując jakiegoś ważnego przejścia albo skarbu. Walki z nimi należą do tych bardziej ekscytujących, gdyż angażują całą drużynę i wymagają nieco taktyki. W sklepach kupujemy nową broń oraz zbroję, możemy również ulepszać ekwipunek wykorzystując zebrane materiały. Sami jesteśmy w stanie wyrabiać np. lekarstwa, trujące strzały czy wybuchające bomby, dlatego warto zbierać wszystko co trafi się nam w ręce.
Wykonanie: Firma Capcom wykorzystała swój autorski silnik MT Framework, wcześniej używany m.in. przy serii Lost Planet, Dead Rising oraz Resident Evil 5 i 6. Przystosowano go do prezentowania nie tylko klimatycznych lochów i jaskiń ale przede wszystkim ogromnych połaci terenu, warunków pogodowych z uwzględnieniem podmuchów wiatru oraz zmiennego cyklu dnia i nocy. Całość prezentuje się rewelacyjnie. Kraina jest piękna i różnorodna, od  potężnych zamków po subtelnie płynące rzeki. Roślinność kołysze się od wiatru a odpowiednia kolorystyka przy zmiennej porze dnia nadaje grze autentyczności. Walki są bardzo efektowne, zwłaszcza jeśli widzimy potężnego maga w akcji, który zsyła na przeciwnika ogromny meteoryt lub ścianę ognia. Animacja stoi na najwyższym poziomie. Muzyka bardzo szybko wpada w ucho, jest odpowiednio klimatyczna i dopasowana do miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Całość wykonania to najwyższa półka obecnej generacji.
Warto zagrać: Głównym motorem napędowym większości gier RPG jest rozwijanie postaci oraz zbieranie coraz lepszego ekwipunku. Dragon’s Dogma wywiązuje się wzorowo z tego zadania. Z każdym kolejnym poziomem czujemy, że naszemu bohaterowi przybywa siły. Nowe umiejętności wzbogacają widowiskowe walki, a każdy założony element wyposażenia jest widoczny na naszej postaci. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że w zależności od wybranej klasy, rozgrywka diametralnie różni się od siebie. Jako silny i uzbrojony po zęby wojownik ruszamy na czele ekipy, wpadając w sam środek zadymy nie obawiając się o obrażenia, gdyż będą one na pewnie mniejsze niż w przypadku maga, który musi rzucać czary z daleka. Natomiast wszechstronność zabójcy pozwala mu spokojnie zaczepiać przeciwnika z łuku na odległość, a w zwarciu dzięki zwinności unikać co mocniejszych uderzeń i kontrować sztyletami. Ta różnorodność pozwala dłużej cieszyć się grą, zachęcając do ponownego przechodzenia gry innym bohaterem. Sam wątek fabularny wystarczy na przynajmniej 20-30 godzin, a zadania poboczne oraz dodatkowa wyspa (nowe zadania, rodzaje przeciwników, ekwipunek) z rozszerzonej edycji Dark Arisen podbija ten czas o kolejne dziesiątki godzin. Widowiskowe walki nie pozwalają się nudzić podczas przemierzania tej pięknie wykonanej krainy. Najbardziej cieszy fakt, że gra jest bardzo przystępna, nie zasypuje gracza zbędnymi samouczkami i szybko wciąga. Pozytywnie zaskoczył mnie czas doczytywania, który jest bardzo krótki. W przypadku konsol była to rażąca wada Obliviona oraz Skyrima, kiedy wchodząc do miasta albo domu oglądaliśmy napis „Loading” przez długie minuty (nawet jeśli gra była zainstalowana na konsoli). Tutaj taka sytuacja nie ma miejsca. Fajny bonusem jest też możliwość robienia screenshot'ów w dowolnej chwili, co przydało się podczas powstawania tej recenzji.
Mogło być lepiej: Po spędzeniu z grą ponad 40 godzin, nie jestem w stanie wymienić ani jednej rażącej wady tej produkcji. Wygląda pięknie, chodzi płynnie, doczytuje się błyskawicznie. Tak naprawdę jedyne co mogłoby usprawnić nieco rozgrywkę, to lepsze rozwiązanie szybkiego podróżowania (coś na wzór Fast Travel ze Skyrima). Tutaj mamy do czynienia z kryształami i kamieniami, które się zużywają przy każdym teleporcie. Z drugiej strony jednak brak bardziej przystępnej funkcji szybkiego podróżowania zmusza do przemierzenia całej krainy na piechotę, dzięki czemu i powalczymy, i zgarniemy doświadczenie, i zbierzemy dodatkowe materiały, roślinki, co na pewno się przyda. Ponadto grę na pewno wzbogaciłby sieciowy tryb co-op, pozwalający bawić się np. czterem graczom i razem podejmować wyzwania.

Podsumowanie: Jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku RPG obecnej generacji, niezwykle grywalny, widowiskowy, długi i zróżnicowany.

Ocena: 9/10

środa, 16 października 2013

Fenomen Grand Theft Auto V



            O serii Grand Theft Auto (w skrócie GTA) słyszał każdy gracz, i zapewnie niejeden rodzic czy małżonek. Już w 1997 roku pierwsza część GTA, zabierająca graczy do kryminalnego świata, szybko została okrzyknięta hitem, a obecnie seria odnosi coraz większe sukcesy z każdą kolejną odsłoną. Ostatnio było o niej głośno za sprawą premiery najnowszej części, o tytule Grand Theft Auto V, wydanej na konsole Playstation 3 oraz Xbox 360.
            A dlaczego ta gra już w pierwszym tygodniu rozeszła się w ilości ponad 17 milionów sztuk, przebijając zarobkami premiery najlepszych filmów kinowych i innych wydarzeń medialnych? Po prostu jest to produkt skazany na sukces. Pracowało nad nim ponad 1000 osób przez 5 długich lat. Łącznie wydano blisko 266 milionów dolarów na całą produkcję i promocję. To pierwszy rekord, który gra ustanowiła, jeszcze zanim została wydana. Potem już były kolejne rekordy takie jak najlepiej sprzedająca się gra w ciągu 24 godzin od premiery, najszybciej uzyskany miliard dolarów przychodu w branży rozrywki, największy przychód wygenerowany przez produkt branży rozrywkowej w ciągu 24 godzin od premiery czy najczęściej oglądany zwiastun przygodowej gry akcji. W chwili obecnej wiemy o łącznie siedmiu rekordach, które trafią do Księgi Rekordów Guinnessa.
            Nie zdradzając fabuły dodam, że pierwszy raz w serii mamy do czynienia z takim rozmachem i postępem. Świat gry jest ogromny a atrakcji w nim jest więcej niż w niejednym parku rozgrywki… albo we wszystkich razem wziętych. Główna oś fabularna wystarcza na ponad 25-30 godzin, a to tak naprawdę dopiero początek. Wcielając się w rolę trzech bohaterów – Michaela, Franklina oraz Trevora – planujemy szereg napadów celem szybkiego wzbogacenia się. Oprócz standardowych dla serii rabunków, włamań, ucieczek, pościgów mamy dodatkowo możliwość pogrania w golfa lub tenisa, skakania ze spadochronem, robienia trików jeżdżąc na rowerze lub quadzie, brania udziału w ulicznych wyścigach czy nawet odpierania ataku obcych. Bardzo ciekawy tryb sieciowy pozwala wykreować dowolną postać w świecie gry i korzystać ze wszystkich atrakcji z przyjaciółmi i graczami z całego świata. Co ciekawe jedną z pierwszych rzeczy jaka robią gracze jest pójście do klubu ze stripteasem i zamówienie prywatnego tańca. A tak, żeby sprawdzić na ile gra nam pozwala. A pozwala na bardzo wiele, o czym powinni pamiętać rodzice. Zaznaczam: gra jest dla osób pełnoletnich.


             Świat gry jest ogromny, ale dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Gdy przechadzamy się ulicami San Andreas możemy podsłuchać rozmowy innych przechodniów, w tym nawet polaków mówiących naszym rodzimym językiem. Samochody odwzorowano z największymi detalami, od charakterystycznego odgłosu nagrzanego silnika gdy zakończymy jazdę po rozsypujące się w drobny mak części (kopnięcie samochodu powoduje wgniecenia). Ponadto różne szaleństwa samochodowe mogą spowodować, że przechodnie zaczną wyciągać telefony komórkowe i filmować nasze wyczyny. Performer uliczny zdenerwuje się, gdy spróbujemy mu zrobić zdjęcie bez podarowania kilku groszy. Po wypadku samochodowym możemy trafić do szpitala, a gdy z niego wyjdziemy siniaki i zadrapania pozostają widoczne na ciele naszej postaci. Zmienny cykl księżyca powoduje jaśniejsze lub ciemniejsze oświetlenie wciągu nocy. Dynamiczna symulacja wiatru miota żaglami naszego jachtu i drutami wysokiego napięcia No i nawet klapki podczas chodu zachowują się jak… prawdziwe klapki.


 Na koniec pozostaje kolejna, budząca niezdrowe emocje kwestia przemocy w grach i jej wpływu na gracza. W kierunku serii GTA często pada szereg oskarżeń, zarzucających jej podżeganie do przemocy, kradzieży i morderstw. Dziennikarze, psycholodzy i przeciwnicy gier często obwiniają serię o różne napaści lub strzelaniny. Oskarżenia te padają pod kierunkiem niemal całej branży gier, jednak seria GTA bardzo często jest wymieniana z nazwy, a wszyscy oponenci przypisują jej niemal całe zło świata, nieświadomie robiąc jej przysługę i dodatkowo ją reklamując. Jestem tylko ciekaw, w którą część GTA grali ludzie w średniowieczu, która odsłona skłaniała ludzi do rabunków i morderstw w czasach dawnych wojen. I skoro gra o zmaganiach lekarza nie czyni ze mnie lekarza, branie udziału w przygodach prawnika nie czyni ze mnie prawnika, a symulator helikoptera nie daje mi licencji pilota, to w jaki sposób granie przestępcą zrobi ze mnie przestępcę?